Thursday, March 24, 2011

Angielski przebłysk lekkoatletyczny. Długie dystanse.

Po Drugiej Wojnie długim dystansom przewodzili oficerowie. Najpierw czeska lokomotywa - Emil Zatopek, potem Volodymyr Kuc. Potem jeszcze wygrał 10km na olimpiadzie w Rzymie, 1960r, następny krasnoarmiejec, Piotr Bołotnikow.

Konkurencja preafrykańska była ostra i międzynarodowa. Jej ważną częścią byli Anglicy. W blogu:

            http://tinyurl.com/chatawaywin

wspominają nieco izolowany triumf swojego palącego i pijącego piwo, leniwego mistrza Chataway'a, a przy okazji możemy sobie przypomnieć lub zyskać posmak (w przypadku młodziaków) dawnych czasów. W blogu cytowany jest dziennikarz z Daily News, Peter Wilson:

It is fascinating to read all the gibberish which is being written about sporting good will between the two nations, when all the good is on our side and all the will (to win) is on theirs.

Ładny pomysł pożegnalny Małysza

Poniższy cytat (kursywą) pochodzi z internetowej gazety, patrz:

              http://tinyurl.com/skoki-do-celu

Odchodzący na emeryturę sportową wyśmienity skoczek narciarski Adam Małysz zaproponował, by zawody z tej okazji odbyły się według jego pomysłu:

- Skok do celu wymyślił Adam Małysz - powiedziała przedstawicielka organizatora imprezy Wiktoria Sawicka.

Zasady ... wyjaśnił kierownik zawodów, były skoczek, olimpijczyk (Calgary 1988 r) i sędzia FIS Jan Kowal. - Każdy zawodnik odda dwa skoki, ale zanim stanie na rozbiegu Wielkiej Krokwi, zakręci kołem fortuny, na którym będą zaznaczone odległości w przedziale od 120 do 134 metrów. Tę, którą wylosuje, będzie musiał osiągnąć. Jeśli wyląduje w miejscu, które ukazało się na kole otrzyma 100 punktów, jeżeli nie, to za każdy metr odstępstwa odejmie mu się 10 punktów"...